O zarwanych nocach, przyszłości i scenicznym trash talku rozmawiamy z Maciejem "Luzem" Bugajem

O zarwanych nocach, przyszłości i scenicznym trash talku rozmawiamy z Maciejem "Luzem" Bugajem

Opublikowany

Maciej “Luz" Bugaj - w Counter Strike’a gra od 10 lat. Od 2015 roku zawodowo. Jego największe sukcesy drużynowe na scenie to m.in. zwycięstwo w Polskiej Lidze Esportowej, pierwsze miejsce w Pucharze Polski Cybersport, drugie miejsce na Mistrzostwach Polski ESL. Słynie z dużego poczucie humoru i scenicznych trash talków, czym zdobywa serca kibiców. 

Rozmawiają: Justyna Sztengreber i Piotr Sarmini

Jak jesteś odbierany przez ludzi, którzy nie mają pojęcia o esporcie, kiedy mówisz im czym się zajmujesz?
Jak kiedyś poznawałem ludzi, mówiłem im, że studiuję, a teraz, kiedy zarabiam na graniu, mówię: “jestem graczem, gram w CSa”. Najczęściej spotyka się to z kpiną i niezrozumieniem. “Grasz w gry i ci za to płacą?”. Odpowiadam: “Tak, na tym to polega, pół życia na to poświęciłem, teraz procentuje.”

Od kiedy grasz?
Już z 10 lat. Wtedy każdy z nas grał, bo to kochał. Dopiero od 4-5 lat ci lepsi mają już wypłaty i z tego żyją.

Czy są jakieś limity tej miłości? Jakby nie było, od wielu lat gracie prawie wyłącznie w CS’a. Czy to nigdy się nie nudzi?
Oczywiście, kiedy byłem w klasie maturalnej moi rodzice bardzo naciskali bym skupił się na nauce i dostaniu na studia. Stwierdziłem “okej”. Odstawię to na jakiś czas. Pół roku nie grałem, ale potem nie mogłem już wytrzymać i wróciłem. Łączyłem studia z graniem. Owszem, czasem są gorsze momenty, ale zwykle szybko mijają. CS się nie nudzi. Nie gram 10 godzin dziennie.

Czego najbardziej ci brakowało w trakcie tej półrocznej przerwy?
Rywalizacji. Tego, że mogę z kimś wygrać. Mogę także przegrać. To drugie jest ciężkie.

Odnoszę wrażenie, że Wasza drużyna ma taki zadziorny charakter. Na scenie lubicie prowokować, mówić, że nawet się na danego przeciwnika nie przygotowywaliście. Ile jest w tym przedstawienia, tzw. trash talku a ile prawdy?
To jest element gry psychologicznej. Kiedy prowokuję w wywiadzie, mówiąc, że jesteśmy nieprzygotowani, chcę bardziej zdenerwować przeciwnika. By wszedł w mecz nie skupiony na grze, a na tym co ja powiedziałem. W rzeczywistości jest inaczej. Przygotowujemy się na każdy mecz, i dajemy z siebie wszystko, w końcu jest to nasza praca i powinniśmy ją wykonywać najlepiej jak potrafimy. Także działamy pod presją jako profesjonalni gracze. Mierząc się z kimś kto gra hobbystycznie nie możemy przegrać, bo jak by to wyglądało?

Jak wygląda harmonogram dnia profesjonalnego gracza? 
Od niecałego roku wygląda to jak typowa praca - 8 godzin dziennie. Czasem więcej, czasem mniej, ale staram się tego nie przekraczać. 8 godzin z rzędu przed komputerem to zdecydowanie wystarczająco. Kiedy się uczyłem to wyglądało tak: szkoła, potem trening: piłka nożna, ręczna lub tańce ludowe, od razu po tym CS, gra do 3.00 w nocy. O 7.00 pobudka i znów do szkoły. Przez całe studia to samo.

Jak działa na Ciebie sława? Na targach niemal nie możesz przejść swobodnie, ludzie zatrzymują się, chcą zrobić sobie z Tobą zdjęcie. A jak to wygląda już w “normalnej” rzeczywistości?
Na codzień nie spotykam się z przejawami tej sławy. Gdyby Jarek “Pasha” wyszedł na ulicę, to wiadomo (śmiech). Ale co dnia, nie doświadczam tego. Aż tak sławny nie jestem. Na targach zdjęcia z fanami są miłe, ale wiadomo, że już tego trzeciego dnia człowiek chciałby po prostu wrócić do domu.

5 reasons why LUZ is the real MVP 

Myślałeś kiedyś o tym co będziesz robił po esporcie? 

Powiedziałem sobie: jeśli po studiach nie uda mi się zacząć grać zawodowo, to kończę z tym i zabieram się za normalne życie. Ale dopóki wychodzi i dopóki mnie chcą, mam możliwość gry i zarabiania, to chcę robić to co lubię. Staram się oszczędzać, a kiedy się skończy przygoda z esportem chcę wtedy zacząć działać w swoim zawodzie: automatyka i robotyka.
Technologia jest zatem czymś co łączy twoją edukację i pracę.

Czy w przyszłości rozważasz inne aktywności na polu pracy w esporcie?
Miałem okazję być trenerem, analitykiem, także komentatorem przez chwilę. Ale to nie dla mnie. Jak nie gram i nie czuję tych emocji, presji, nerwów, to już nie jest to samo.

Jak wygląda Twoja współpraca ze sponsorami, z tobą w roli influencera? Jak się czujesz w obecności mediów?
Wiele zależy od kontekstu. Kiedy idę gdzieś branżowo porozmawiać i pośmiać się, to jest dla mnie przyjemne. Kiedy spotykam się z mediami spoza branży to odczuwam lekki stres i nie mogę sobie pozwolić na tyle swobody. Mimo wszystko lubię to. Na targach cały dzień mamy zaplanowany od początku do końca, i jest to zwykle. 9 godzin medialnej aktywności. Bywa to męczące, ale biorę pod uwagę, że to jest część mojej i chłopaków pracy.
22256499_2002149913355466_5579746162475801380_o.jpg
Czym tłumaczysz sukcesy oglądalności streamów?
Sami dziennikarze już wiedzą, że internet i streamy pod względem popularności zaczynają zbliżać się do telewizji. Telewizja będzie umierała jeśli się za siebie nie weźmie. Ludzie wolą obejrzeć to na co mają w danej chwili ochotę, niż siedzieć przed telewizorem i oglądać 15-minutowe reklamy, co chwila. Na streamie obejrzą 3-minutowe reklamy, ale są one lepiej dopasowane do odbiorcy. Nawet mnie potrafią zaangażować. Tymczasem po co mi reklama proszku do prania, skoro sam nawet nie piorę (śmiech)?

Jak ty osobiście widzisz przyszłość esportu? Dane obiecują bardzo wiele: miliardy w branży, esport na igrzyskach, transmisje w telewizji.
Myślę, że rozrośnie się to jeszcze szybciej niż raporty przewidują. CS to jest jedna gra, która ma swoją grupę odbiorców. Ale mamy też wiele innych, różnorodnych gier, a każda z nich przyciąga do siebie ludzi.
Hedzik,<br>Venatores jadę was zaorać!!! <3 😂<br><br>#ziomki

Hedzik,
Venatores jadę was zaorać!!! <3 😂

#ziomki

“Kiedy grałem po nocach, rodzice nieraz się denerwowali, krzyczeli, że wyłączą korki, ale jednak tego nie robili za co jestem im wdzięczny. Po pewnym czasie zrozumieli na czym to polega, ale dalej byli sceptyczni. Teraz, kiedy skończyłem studia, uznałem, że w esport wejdę na 100%. Nawet moja mama zaczęła systematycznie oglądać mecze i kibicować naszej drużynie.”

Czy mógłbyś odpowiedzieć na popularne pytanie “dlaczego ludzie chcą oglądać jak ktoś gra?”
Składa się na to kilka czynników. Jednym z nich jest możliwość obstawiania meczy u bukmacherów. Pojawiają się wtedy dodatkowe emocje i osobiste zaangażowanie. Po drugie, ci którzy zadają takie pytania, mogliby równie dobrze zapytać, dlaczego ktoś chce oglądać piłkę nożną? Wydaje mi się, że ludzie lubią oglądać jak inni rywalizują na najwyższym poziomie i to istniało od zawsze.

PRIDE ma wizerunek drużyny, która jest aktywna na wielu polach i ciągle szuka nowych dróg rozwoju. Cieszy Cię, że jesteś akurat w takiej drużynie, czy tak naprawdę z Twojej perspektywy chodzi tylko o grę?
Oczywiście, dla mnie najważniejsza jest koncentracja na grze, ale to wytyczanie nowych dróg musi być i cieszy mnie, że PRIDE działa aktywnie. Dzięki temu my jesteśmy bardziej rozpoznawalni, co sprawia, że potem łatwiej nam jest pozyskać indywidualny kontakt z partnerami. Drzwi są otwarte ze względu na rozpoznawalność.

Jeszcze ostatnie pytanie, które muszę zadać: czy czytasz wpisy na grupie “Esportowe Świry”?
Czytam, od niedawna co prawda, bo też niedawno dołączyłem. Ale jak jest jakaś drama to zawsze chętnie wejdę, żeby się pośmiać.

Udostępnij

Powiązane artykuły
(E)sport to... zdrowie?

temu

Inspiracją do napisania tego felietonu były moje obserwacje esportowców. Ich twarze transmitowane na wielkich telebimach, czasem zmęczone i skupione, czasem promieniujące energią i radością. Co kryło się w tych twarzach? Tysiące godzin spędzonych przed komputerem, setki konsultacji i treningów, owocujących zwycięstwem lub porażką. Jeśli wyraz twarzy stanowi odbicie formy, to z tą bywa naprawdę różnie. Warto przyjrzeć się temu co wpływa na zwycięstwo lub porażkę drużyny. 
Kamienie milowe esportu

temu

Są takie wydarzenia w historii, które wpływają na kształt przyszłości. Pomysł by przenieść na ekran obraz kosmicznych rakiet, które będą do siebie strzelać, dziś może wydawać się oczywisty, ale z całą pewnością nie było tak 55 lat temu kiedy to Steve Russel wraz z kilkoma kolegami stworzył Spacewar! - prapradziadka współczesnych gier. Przedstawiamy zdarzenia i ludzi, którzy sprawili, że gaming i esport stały się w ciągu półwiecza najbardziej ekscytującą rozrywką dla milionów ludzi dookoła globu.
Esport, czyli co? (Część 2) - przegląd drużyn

temu

Polska scena esportowa profesjonalizuje się w błyskawicznym tempie: sukcesy na międzynarodowych zawodach, akademie młodzieżowe, budowanie kategorii - to jedynie część działań prowadzonych przez najlepsze drużyny. W jaki, efektywny sposób marki mogą włączyć się w sponsoring i rozpocząć budowanie więzi z gamerami? Wymieniając topowe polskie teamy pokażemy ja wygląda ich trening oraz współpraca z największymi.
Esport, czyli co? (Część 1)

temu

Siedzę w domu, oglądam finał Ligi Mistrzów. Wpada kolega, siada, patrzy w monitor, pyta - co to? Zaczynam opowiadać. Cytuję dane o milionach kibiców - nie dowierza. Próbuję dalej. Opowiadam o najlepszych zespołach, graczach, trenerach, psychologach, sponsorach, mediach i komentatorach. Mówi, że gdzieś już to słyszał.

16 milionów graczy przy wigilijnych stołach. Jak do nich trafić? Opowiadają Piotr Bombol i Kamil Górecki

Tak jak kiedyś walne oglądanie TV stanowiło świąteczny rytuał, tak teraz korzystanie ze smartfonów i komputerów stało się nieodłączną częścią świąt. Gra się przed świętami, w święta i po świętach, ale to właśnie ten szczególny okres sprzyja śmielszym decyzjom zakupowym i chęci podzielenia się z bliskimi swoją pasją.